Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych: każdemu według potrzeb czy według barw politycznych?

ARTYKUŁY » Artykuły » Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych: każdemu według potrzeb czy według barw politycznych?

Autorzy podkreślają, że kryzys finansowy spowodowany pandemią COVID-19 uderzył we wszystkie samorządy. Najbar­dziej spadek dochodów odczuły jednak duże miasta (miasta na prawach powiatu), które znalazły się w finansowym potrzasku – to tam doszło do najpoważniejszego procentowego spadku docho­dów, a jednocześnie te ośrodki stanęły przed szczególnymi potrzebami wydatkowymi, dotyczący­mi np. wsparcia lokalnych przedsiębiorców dotkniętych lockdownem.

Dopiero po kilku miesiącach władza centralna uruchomiła realne, ale dalece niewystarczają­ce wsparcie finansowe dla samorządów w postaci pierwszej transzy RFIL o wartości 6 mld zł. Ten krok należało ocenić pozytywnie, ponieważ środki podzielono między samorządy według obiektywnego algorytmu, bez elementów uznaniowej oceny rządu.

Jednak zupełnie odmiennie przedstawia się ocena drugiej części RFIL, czyli dokonanego w grudniu 2020 roku rozdziału dalszych 4,35 mld zł. Już sam kształt procedury konkursowej zapowiadał, że mo­żemy mieć do czynienia z podziałem środków nie według potrzeb finansowych samorządów, ale według kryteriów arbitralnych i pozamerytorycznych.

  • Nie ustalono limitów minimalnych i maksy­malnych dofinansowania ani szczegółowych kryteriów oceny wniosków.
  • Nie przewidziano udzia­łu obserwatorów samorządowych w pracach nad oceną wniosków. 
  • Podjęte rozstrzygnięcia nie zawierają uzasadnień ani szczegółów oceny, a ujawniony w toku poselskich kontroli tryb prac pokazuje, że powołana do oceny wniosku komisja ograniczyła się do zatwierdzenia listy wniosków przygotowanej poza tym oficjalnym trybem.

Co szczególnie niepokojące, w dokładnym podziale środków powtarza się następujący schemat: im dany samorząd jest bliższy partii rządzącej, tym bardziej skorzystał z RFIL. Widać to na kilku poziomach:

1. Biorąc pod uwagę kryterium wyników drugiej tury wyborów prezydenckich w 2020 roku, gminy sympatyzujące bardziej z opozycją uzyskały w przeliczeniu na mieszkańca ponad trzy razy mniej środków niż gminy, gdzie zdecydowanym poparciem cieszy się obóz rządzący;

2. Miasta na prawach powiatu, najbardziej dotknięte kryzysem finansowym, które w większości stanowią „bastion opozycji”, uzyskały środki nieproporcjonalnie niskie w stosunku do liczby ludności, a wiele z nich nie otrzymało pieniędzy w ogóle;

• na tym tle wyróżniły się nie tylko miasta rządzone przez prezydentów związanych z PiS (Chełm i Zamość). Prawdziwymi triumfatorami w staraniach o fundusze stało się siedem miast z okręgu wyborczego premiera Mateusza Morawieckiego (który decydował o podziale funduszy). Trafiła do nich ponad 1/3 wszystkich środków przekazanych miastom na prawach powiatu, choć zamieszkuje je zaledwie 6,5 proc. całkowitej liczby ludności tych miast. Z okręgu wyborczego premiera jedynie Chorzów nie otrzymał nic. Otwartym pozostaje pytanie, czy ma to związek z faktem, że tamtejszy prezydent jako jedyny wśród prezydentów w tym okręgu wyborczym należy do Platformy Obywatelskiej.

3. Niepokojąca zbieżność barw politycznych władz samorządów i rozstrzygnięć dotacyjnych widoczna jest również z poziomu podziału środków na poszczególne województwa (wszystkie samorządy w danym województwie). Ranking dotacji w przeliczeniu na mieszkańca niemal idealnie układa się według schematu – województwa rządzone przez PiS (8) na górze, rządzone przez opozycję (8) na dole. Jeszcze wyraźniej jest to widoczne w odniesieniu do środków przekazanych samorządom województw ̵ 90 proc. tych środków trafiło do ośmiu samorządów, gdzie rządzi PiS.

W konkluzjach raportu autorzy podkreślają, że wiele wskazuje na to, że klientelizm stał się główną osią polityki władzy wobec samorządów i swo­istym symbolem PiS-owskiego nowego centralizmu - wpaja się wspólnotom lokalnym i ich samorządowym liderom, że droga do skutecznego zaspokajania lokalnych bądź regionalnych potrzeb wiedzie przez politycz­ne związki z rządowymi czy partyjnymi decydentami.

Takie działanie jest według autorów zaprzeczeniem idei samorządności i decentralizacji, która zakłada budowanie siły wspólnot lokalnych od dołu (np. poprzez zwiększanie bazy dochodów własnych), a nie czekanie na łaski spły­wające ze stolicy.

Autorzy konkludują, że samorządom w reakcji na te działania przysługuje możliwość podjęcia czynności prawnych. Według nich należy umożliwić sądom administra­cyjnym wypowiedzenie się w tej sprawie, zważywszy na jej fundamentalne znaczenie w relacjach rząd - samorząd.

Autorzy podkreślają, że kryzys finansowy spowodowany pandemią COVID-19 uderzył we wszystkie samorządy. Najbar­dziej spadek dochodów odczuły jednak duże miasta (miasta na prawach powiatu), które znalazły się w finansowym potrzasku – to tam doszło do najpoważniejszego procentowego spadku docho­dów, a jednocześnie te ośrodki stanęły przed szczególnymi potrzebami wydatkowymi, dotyczący­mi np. wsparcia lokalnych przedsiębiorców dotkniętych lockdownem.

Dopiero po kilku miesiącach władza centralna uruchomiła realne, ale dalece niewystarczają­ce wsparcie finansowe dla samorządów w postaci pierwszej transzy RFIL o wartości 6 mld zł. Ten krok należało ocenić pozytywnie, ponieważ środki podzielono między samorządy według obiektywnego algorytmu, bez elementów uznaniowej oceny rządu.

Jednak zupełnie odmiennie przedstawia się ocena drugiej części RFIL, czyli dokonanego w grudniu 2020 roku rozdziału dalszych 4,35 mld zł. Już sam kształt procedury konkursowej zapowiadał, że mo­żemy mieć do czynienia z podziałem środków nie według potrzeb finansowych samorządów, ale według kryteriów arbitralnych i pozamerytorycznych.

  • Nie ustalono limitów minimalnych i maksy­malnych dofinansowania ani szczegółowych kryteriów oceny wniosków.
  • Nie przewidziano udzia­łu obserwatorów samorządowych w pracach nad oceną wniosków. 
  • Podjęte rozstrzygnięcia nie zawierają uzasadnień ani szczegółów oceny, a ujawniony w toku poselskich kontroli tryb prac pokazuje, że powołana do oceny wniosku komisja ograniczyła się do zatwierdzenia listy wniosków przygotowanej poza tym oficjalnym trybem.

Co szczególnie niepokojące, w dokładnym podziale środków powtarza się następujący schemat: im dany samorząd jest bliższy partii rządzącej, tym bardziej skorzystał z RFIL. Widać to na kilku poziomach:

1. Biorąc pod uwagę kryterium wyników drugiej tury wyborów prezydenckich w 2020 roku, gminy sympatyzujące bardziej z opozycją uzyskały w przeliczeniu na mieszkańca ponad trzy razy mniej środków niż gminy, gdzie zdecydowanym poparciem cieszy się obóz rządzący;

2. Miasta na prawach powiatu, najbardziej dotknięte kryzysem finansowym, które w większości stanowią „bastion opozycji”, uzyskały środki nieproporcjonalnie niskie w stosunku do liczby ludności, a wiele z nich nie otrzymało pieniędzy w ogóle;

• na tym tle wyróżniły się nie tylko miasta rządzone przez prezydentów związanych z PiS (Chełm i Zamość). Prawdziwymi triumfatorami w staraniach o fundusze stało się siedem miast z okręgu wyborczego premiera Mateusza Morawieckiego (który decydował o podziale funduszy). Trafiła do nich ponad 1/3 wszystkich środków przekazanych miastom na prawach powiatu, choć zamieszkuje je zaledwie 6,5 proc. całkowitej liczby ludności tych miast. Z okręgu wyborczego premiera jedynie Chorzów nie otrzymał nic. Otwartym pozostaje pytanie, czy ma to związek z faktem, że tamtejszy prezydent jako jedyny wśród prezydentów w tym okręgu wyborczym należy do Platformy Obywatelskiej.

3. Niepokojąca zbieżność barw politycznych władz samorządów i rozstrzygnięć dotacyjnych widoczna jest również z poziomu podziału środków na poszczególne województwa (wszystkie samorządy w danym województwie). Ranking dotacji w przeliczeniu na mieszkańca niemal idealnie układa się według schematu – województwa rządzone przez PiS (8) na górze, rządzone przez opozycję (8) na dole. Jeszcze wyraźniej jest to widoczne w odniesieniu do środków przekazanych samorządom województw ̵ 90 proc. tych środków trafiło do ośmiu samorządów, gdzie rządzi PiS.

W konkluzjach raportu autorzy podkreślają, że wiele wskazuje na to, że klientelizm stał się główną osią polityki władzy wobec samorządów i swo­istym symbolem PiS-owskiego nowego centralizmu - wpaja się wspólnotom lokalnym i ich samorządowym liderom, że droga do skutecznego zaspokajania lokalnych bądź regionalnych potrzeb wiedzie przez politycz­ne związki z rządowymi czy partyjnymi decydentami.

Takie działanie jest według autorów zaprzeczeniem idei samorządności i decentralizacji, która zakłada budowanie siły wspólnot lokalnych od dołu (np. poprzez zwiększanie bazy dochodów własnych), a nie czekanie na łaski spły­wające ze stolicy.

Autorzy konkludują, że samorządom w reakcji na te działania przysługuje możliwość podjęcia czynności prawnych. Według nich należy umożliwić sądom administra­cyjnym wypowiedzenie się w tej sprawie, zważywszy na jej fundamentalne znaczenie w relacjach rząd - samorząd.